Poznanie siebie = poznanie mądrości

Żyjemy w czasach pełnych sprzeczności. Często w codziennym biegu człowiek zatraca samego siebie, a kiedy nawet się w tym zorientuje – nie potrafi odnaleźć właściwej drogi.

Przez ostatnie lata mojej praktyki i doświadczenia, spotykałem wielu ludzi, którzy mieli szczere chęci by zmienić swoje życie, by odnaleźć mądrość, czy też skupić się na rozwoju duchowym, pogłębianiu utraconego rytmu i więzi z naturą.

Jednak wielu z nich nie potrafiło dostrzec, że potrzebują naprawdę niewiele. Zaskakujące jest to, że wśród tych “objawionych” pojawia się samoistnie potrzeba formalizacji swojej zmiany i brak wiary we własne “JA”. W skrajnych przypadkach nadmierna wiara w siebie szybuje na takim poziomie, że mózgowi brakuje tlenu.

Dochodzi więc do sytuacji, w których pierwszym o czym pomyślą takie osoby jest znalezienie mistrza czy też organizacji, która pozwoli poczuć się kimś lepszym. Zaczyna się więc kupczenie tytułami, papierami, certyfikatami. I chociaż w samym szkoleniu czy przynależności do jakiegokolwiek ugrupowania nie ma absolutnie niczego złego – to niestety łatwo po raz kolejny wpaść w pogoń za tym co niedoścignione i… Nie potrzebne.

Tak, to odpowiednia puenta. Wszystko czego potrzebujecie do zmiany, do głębszego doświadczania, do bycia najlepszą wersją siebie – już dawno macie. To Wasze “JA”, wasza świadomość oraz chęć do rozwoju. Tyle Wam trzeba. Gdy jesteście świadomi siebie, swojej wartości i własnych możliwości – drzwi same będą się otwierać, a nowe kontakty i znajomości – będą Was inspirować i uczyć. Nie potrzebujecie do tego ładnego dyplomu – najlepszym potwierdzeniem Waszych osiągnięć będzie głęboka praktyka i jej coraz to większe rozumienie. Wierzcie mi jednak, że takie osoby łatwo dostrzec i odróżnić od goniących za uznaniem i tzw. “płytką duchowością”. Jednak krokiem do mądrości jest też równowaga – by nie traktować rozwoju i własnej duchowości jako elementu do poczucia wyższości nad kimkolwiek innym. Trzeba być świadomym siebie – w swoich mocnych i słabych stronach.

Cóż, zebrało mi się dzisiaj na poważne rozważania – jednak chciałem uświadomić wszystkich tych, którzy wciąż poszukują własnej drogi i poznają siebie. Nie marnujcie czasu na to co sztuczne i fałszywe, zamiast gonić za uznaniem i tytułem – spróbujcie znaleźć to czego potrzebujecie – w sobie.

Wtedy może się okazać, że jesteście najlepszymi nauczycielami, a Wasza praktyka nie potrzebuje dyplomów i tytułów.

Pozdrawiam,
Emrys /|\